Gdzie byłeś? W Algierii. Ta odpowiedź jednak w żadnym stopniu nie odpowiada na pytanie. Byłem na pustyni, wśród Tuaregów i naszej niepowtarzalnej grupy. Byłem wśród wydm, piasku, gór, ciszy pustyni. Najczęstsze skojarzenie w tym rejonami to piasek. A jednak… Sami zobaczcie jakie bogactwo świata, form i kształtów jest właśnie tam.

Tym razem trochę nietypowo, poszczególne fragmenty opowieści pustynnej to nie kolejne miejsca odwiedzin a spotkania z bohaterami naszej podróży.

Tuaregowie

Tuaregowie, nasi gospodarze. Tak po prawdzie, bez nich ta impreza by się nie odbyła. Byli kierowcami, kucharzami, przygotowywali obozowisko, wiedzieli gdzie i za którą wydmą skręcić pośród piasków pustyni, bez zerkania na mapę Googla (i tak była niedostępna) ani na żadną inną mapę, oraz (a może przede wszystkim)….. byli muzykami. Dźwięki tuareskiej muzyki rozbrzmiewały każdego wieczoru przy ognisku i herbatce przyrządzanej według lokalnego przepisu. Skrzyżowanie rege, bluesa z arabską aranżacją dawało jedyny i niepowtarzalny nastrój pod pustynnym niebem. a zdjęcie oddają ten klimat tylko w niewielkim stopniu.

NAD NAMI... NOCĄ...

Niebo, nieboskłon, gwiazdy, droga mleczna. Po zapadnięciu zmroku przenosiło w inną czasoprzestrzeń. W połączeniu z ogniem z ogniska, dźwiękami tuareskich gitar i śpiewaniem, dawało klimat niepotwarzalny. Noc pod gołym, a nie namiotowymm niebem, można porównać jedynie do widoku w planetarium, choć to raczej tylko namiastka. Często jednak trudy dnia powodowały, że czas oglądania nieba był ograniczony do 1 minuty, pomiędzy poziomizacją na materacu a zaśnięciem.

ALGIER

Algier. Była i chwila na szybki spacer ulicami Algieru. Mieliśmy możliwość spędzić tam tylko praktycznie kilku godzin. Udało się więc spotkać z tubylcami, zrobić zdjęcie z fanami lokalnego klubu i uwiecznić grafitti, które były w każdym miejscu tego miasta. Tuż przed odlotem mieliśmy okazję jeszcze zwiedzać fragment starego miasta w towarzystwie lokalnego przewodnika…

MOŻE HERBATKA ?

Herbatka? Nie byliśmy pierwszą grupą z Polski zabawianą przez Tuaregów, więc słowo „herbatka” wymawiali idealnie. Napój nazwany „red bullem pustyni”. Mieszanina herbaty, ziół i …wiaderka (dość dosłownie) cukru. Urozmaicała nam każdy poranek. Wieczorne przygotowanie herbatki było zaś rytuałem, towarzyszącym każdemu ognisku.    

30 stka

I jeszcze jeden ważny element wyprawy. Idealny wiek: 30stka. Bogate wnętrze, niewymagane. Wskazana siła i moc, przydatna dla kawalerów przy zmianie stanu cywilnego, czyli…: Toyota Land Crusier. Bez nich ten wyjazd nie byłby możliwy. Oczywiście w połączeniu w właściwymi kierowcami (patrz: Tuaregowie) pozwalały wjechać na każdą wydmę, górę i w każdy zakątek pustyni. Przewoziły całe nasze obozowisko, no i oczywiście nas. Przez cały okres wyjazdu wykazały się pełną (no może z malutkimi wyjątkami) niezawodnością. 

Na koniec dodam, że rónowartość tego pojazdu to mniej więcej rónowartość wiana niezbędnego do ubiegania się o rękę wybranki w tamtych okolicach.

GALERIA: ALGIERIA

Podobne...